Ciało prawdę Ci powie


„U mnie wszystko dobrze”, „relacje z mamą w porządku”, „miałam fajne dzieciństwo” – słyszę czasami od klientów i z uśmiechem patrząc na nich myślę sobie, że mnie możesz oszukać, nawet siebie możesz próbować oszukać, ale swojego ciała nie oszukasz. Jakbyś się starał udawać, że wszystko jest dobrze, Twoje ciało prawdę Ci powie.

Opowie o Twoim dzieciństwie, o twoich relacjach z rodzicami, o tym co o sobie myślisz i co do siebie mówisz, o Twoich przekonaniach i oczekiwaniach. Opowie też o Twoich traumach i problemach, o Twoim związku z partnerem, o Twoim stosunku do dzieci. Opowie o tym wszystkim, o czym Ty nie chcesz opowiedzieć i jaki jesteś naprawdę.

Popatrzmy więc jak wygląda Twoje ciało?
– Jak działają organy wewnętrzne? Czy coś daje o sobie znać – kłuciem, bólem, uciskiem?
– Jak wygląda skóra? Włosy? Paznokcie? Język? Stopy?
– Jaką masz wagę? Jak wygląda budowa Twojego ciała? Czy jesteś proporcjonalny, czy jakaś część ciała jest większa? Mniejsza? Jakby odcięta od reszty?
– Jaką masz posturę? Czy jesteś wyprostowany przy przygarbiony? Czy masz proste plecy? Kolana? Stopy? Czy masz opuszczone ramiona?
– Jak wygląda Twoja twarz? Jakie są Twoje oczy? Usta? Policzki?
– Jaki jest stan Twoich zębów? Czy są zdrowe? Czy są równe?
– Czy jest jakaś część ciała, którą wyjątkowo w sobie lubisz?
– Czy jest część ciała, której w sobie nie akceptujesz?
– Czy widzisz podobieństwo do swojej mamy, swojego taty lub innej osoby z rodu?

Popatrz na siebie na zdjęciu z zaskoczenia, wtedy gdy nie przyjmujesz pozy, gdy nie trzymasz kontroli, gdy nie udajesz uśmiechu, gdy jesteś właśnie taki jaki jesteś. I jak Ci się podoba to co widzisz?

Robimy wiele, aby nie widzieć siebie prawdziwych, dokładnie takich jakimi jesteśmy. Zakładamy też maski, aby takimi nie widzieli nas inni. Udajemy, aby wydawać się lepsi niż rzeczywiście się czujemy i odgrywamy role, które sami dla siebie stworzyliśmy.

Odpowiedz sobie na pytanie jaki wg siebie samego powinieneś być? Bo to jest dokładnie to, co Cię blokuje, aby być sobą.

Jakiś czas temu przeprowadzono w USA badania dot. makijażu. Kiedy i w jaki sposób kobiety się malują. Stwierdzono, że większość kobiet nie maluje się kiedy jest sama (lub w niewielkim stopniu), kiedy wychodzi spotkać się z ludźmi najczęściej maluje się delikatnie, natomiast makijaż najbardziej profesjonalny i najmocniejszy wykonuje wtedy, gdy spotyka się z ludźmi, których nie lubi lub w których towarzystwie nie czuje się komfortowo – czyli tam, gdzie „musi wyglądać”. Logiczne prawda? Makijaż dla kobiety jest maską ochronną i wyidealizowaną twarzą, którą chciałaby pokazać światu.

Czy poprawianie urody ma więc sens? Makijaż, szpilki, wyszczuplające majtki, a nawet operacje plastyczne nie rozwiążą problemu. Przyczyna braku akceptacji siebie, niskiego poczucia własnej wartości nie leży w za długim nosie czy podwójnym podbródku – to tylko pretekst dla umysłu .Stań przed lustrem, popatrz na siebie z miłością, zajrzyj sobie głęboko w oczy i powiedz co u Ciebie słychać. Co właśnie pokazuje Ci Twoje ciało?

To się tak łatwo mówi: zauważ 😄 Ja wiem, że gdy problem dotyczy nas samych, to często chowa się gdzieś w cieniu i czasami trzeba go za nogi wyciągać. Często też zwyczajnie nie chcemy tego dostrzec, bo jest to nieprzyjemne, za trudne, nie pasuje do naszego obrazu siebie. Dlatego opowiem Ci moje osobiste doświadczenie. Moja córka miała diastemę – to widoczna duża przerwa między górnymi zębami (jedynkami). W totalnej biologii diastema wiąże się z konfliktem między rodzicami, a dokładnie problemem w komunikacji między nimi. Zęby symbolizują tu rodziców, którzy są oddzieleni. Taka jest definicja, tylko że ja osobiście takiego problemu nie widziałam. Z mężem dogadywaliśmy się świetnie, o wszystkim zawsze rozmawialiśmy, nie mieliśmy przed sobą tajemnic, więc było to dla mnie niezrozumiałe. Mogłabym powiedzieć, że ten problem mnie nie dotyczy, jednak diastema była rzeczywista, a ja znam swoją własną pierwszą zasadę w psychobiologii: ciało nigdy nie kłamie. Więc zaczęłam z tym pracować. Z emocjami w stosunku do męża, z ogólnym problemem z komunikacją, z ukrytymi przez światem (i przez sobą) pretensjami i wątpliwościami. Trwało to kilka miesięcy kiedy krok po kroku wychodziły na światło dzienne nowe aspekty problemu. Teraz jesteśmy z mężem jeszcze bliżej i nawet nie wiadomo kiedy naszej córce zeszły się górne jedynki – bez interwencji, bez aparatu – po prostu rodzice znowu się połączyli. Pamiętam moment radości kiedy to zauważyłam. 😍

Zauważ prawdę o sobie, przyjmij ją i ukochaj.
🌞Z miłością, Joanna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top